Gulasz to chyba najbardziej znana na świecie
potrawa węgierska. Tradycyjny gulasz to nie mięso w sosie, a klasyczne danie jednogarnkowe. Potrawa ta ma stary
rodowód; przez wiele lat danie to było podstawowym posiłkiem pasterzy, a dopiero pod koniec XIX wieku stało się daniem narodowym.
Od
dawna poszukiwałam jedynie słusznego przepisu na prawdziwy gulasz rodem
prosto z Węgier. I - jak to zwykle bywa - okazało się, że takowy nie
istnieje, bo każdy Węgier ma swoją recepturę. Niemniej jednak wszyscy
zgodni są co do jednego - porządny gulyás MUSI być zrobiony na smalcu! Z
dużą ilością cebuli i papryki. Zapraszam na jego najpopularniejszą
odmianę, Marhapörkölt, czyli gulasz wołowy.
"Węgrzy mówią, że zasadnicza różnica między gulaszem a zupą gulaszową nie polega na gęstości sosu czy płynu, w którym duszone są kawałki mięsa. W przypadku gotowania prawdziwego gulaszu węgierskiego, czerwoną mieloną paprykę rozpuszcza się w płynnym tłuszczu! (w oryginale w stopionym smalcu wieprzowym) Natomiast do zupy gulaszowej taką samą paprykę miesza się na wstępie z wodą" *
cytat z książki "O kremówce w Wadowicach i widelcu w butelce" Tadeusza Gwiaździńskiego.
po nowy, zaktualizowany wpis zapraszam na mój nowy blog: minimalizm bez pudła!
Smacznego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz